Prędkość nie zabija
Ryszard Marek Perczak
12.05.2021

Prędkość nie zabija

W miniony weekend w Aleksandrowie Łódzkim doszło do wypadku, w którym zginęło troje motocyklistów. Pewnie myślicie, że pędzili bez opamiętania, jak to się często widzi i zderzyli się z samochodem. Otóż nie. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do zdarzenia doszło na skutek nieostrożności 22-latki, która prowadziła samochód terenowy. Mimo iż było to teren zabudowany kobieta postanowiła wyprzedzić jadący prawidłowo przed nią samochód osobowy, ale okazało się, że przed nim porusza się jeszcze jeden. Zatem i ten zdecydowała się wyprzedzić, choć już z naprzeciwka widać było nadjeżdżające dwa motocykle. Na hamowanie było za późno i to zarówno przez motocykle, jak i jadący naprzeciw im samochód.


Nie osądzam postępowania 22-latki, bo jej wina jest ewidentna. Zastanawiam się tylko dlaczego tak postąpiła i chyba mam odpowiedź. Po prostu nie zdawała sobie sprawy, że jej auto nie zdąży wrócić na swój pas zanim pojawią się motocykle. Zabrakło jej po prostu wyobraźni. Niestety tej nie zdobędzie się nawet w najbardziej renomowanych szkołach nauki jazdy.

Od lat postuluje się zmianę przepisów dotyczących uprawnień dla młodych stażem kierowców. Chodzi o to aby np. przez rok – dwa po zdobyciu prawa jazdy zakazać im szybciej jeździć niż 90 km/h. Jednocześnie po przyłapaniu na złamaniu któregoś z ograniczeń wstrzymuje się okresowo pozwolenie na kierowanie. Tymczasem nasi posłowie mający decydować o tym kto i kiedy może zostać kierowcą po raz kolejny gmerają przy przepisach dotyczących np. tego czy wolno jeść kanapkę kierując czy nie. Wymyślili, że jadąc samemu można coś podjadać ale już mając kogoś obok to już nie. Dylemat raczej dla redagujących poradniki dobrego wychowania, a nie tworzących prawo o ruchu drogowym.

Wszyscy wiedzą, że najwięcej wypadków powodują młodzi kierowcy, którym po prostu brakuje wyobraźni dotyczącej zresztą nie tylko tego co się stanie chociażby po takim manewrze, jaki wykonywała sprawczyni tragedii pod Łodzią. Nabiera się jej bowiem z upływem czasu i ilością przejechanych kilometrów. Sam jako młody człowiek niejednokrotnie zachowywałem się prowadząc jak półgłówek pozbawiony mózgu. Dziś dziękując opatrzności wiem, że miałem dużo szczęścia i nie zrobiłem ani sobie, ani przede wszystkim innym jakiejkolwiek krzywdy. Dziś mając już wieloletni staż jako kierowca coraz częściej staram się myśleć za innych na drodze, bo chyba mam jednak nieco więcej tej bezcennej wiedzy pozwalającej przewidywać co się może stać.
Postulując zatem baczniejsze przyjrzenie się warunkom na jakich wyjeżdżają na drogi młodzi kierowcy chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że u nas tak niewiele się robi przy analizie przyczyn wypadków drogowych.

Opisany wyżej dramat za moment pójdzie w zapomnienie, bo pojawią się dziesiątki kolejnych. Czy jednak z każdego z nich ktoś wyciągnie jakieś wnioski? Czy pojawią się jakieś konkretne działania będące skutkiem tego, że ktoś zadał sobie trud drobiazgowego przeanalizowania przyczyn i przebiegu wypadków do jakich dochodzi na naszych drogach?

Mam wrażenie, że nikt bo przecież nie pojawiałoby się takie stwierdzenie, że prędkość zabija. Nie, to brak wyobraźni jest przyczyną większości drogowych dramatów a nie nadmierna prędkość, która jest jej skutkiem.