Nie bójmy się odważnych decyzji
Leszek Pomorski
25.05.2021

Nie bójmy się odważnych decyzji

Możemy trochę odważniej patrzeć w przyszłość i mieć uzasadnioną nadzieję, że powoli wracamy do normalności – takie refleksje nasuwają się po przeczytaniu ostatniego raportu Polskiego Związku Leasingu i Wynajmu Pojazdów (PZWLP). Ponadto pandemia - powód sparaliżowania państwa i gospodarki – powoli, ale zanika, a niektóre wskaźniki ekonomiczne pozytywnie zdumiewają.
Jednak łyżką dziegciu w beczce miodu jest gwałtownie zanikający entuzjazm licznych grup społeczeństwa do szczepienia się przeciw Covid. Na tle innych krajów, nie wspominając USA i Wielkiej Brytanii, wypadamy pod tym względem bardzo mizernie i to jest problem, z którym musimy sobie poradzić jeżeli nie chcemy mieć powtórki z października ubiegłego roku.

Nierozwiązanie tego problem może mieć katastrofalne konsekwencje dla sprawnego funkcjonowania gospodarki i powrotu do względnie spokojnego, normalnego i bezpiecznego życia. Zdumiewa też, niestety, ryzykowna polityka NBP niewidząca wysokiej inflacji.

Z ostatniego raportu PZWLP przebija optymizm, ale czy w pełni uzasadniony ? - spróbujmy sobie na to pytanie odpowiedzieć. Z salonów samochodowych w I kwartale tego roku wyjechało o prawie 10% więcej aut niż w analogicznym okresie 2020 r. Pozwala to mieć nadzieję, że takie tempo rozwoju rynku flotowego doprowadzi w IV kwartale do powrotu sytuacji sprzed pandemii. Np. branża rent a car, która poniosła olbrzymie straty i miała największy spadek wróciła do spadku, ale już jednocyfrowego. 10% wzrost sprzedaży został w całości wypracowany przez zakupy firmowe, które stanowiły ponad 70% wszystkich sprzedanych aut.

Zastój w zakupach nowych aut przez klientów indywidualnych to zły prognostyk na przyszłość. Na szczęście nasza gospodarka ma się dobrze i cały czas kompensuje spadki zakupów indywidualnych. Klienci indywidualni, kierując się pragmatyką i grubością portfeli, kupują coraz więcej aut używanych, których wiek - niestety - jest cały czas kilkunastoletni. Brak jakichkolwiek barier finansowych i administracyjnych powoduje, że staliśmy się w tym względzie prawdziwym śmietniskiem Europy. Oczywiście trudno mieć pretensje do klientów, że wybierają to, co dla nich korzystniejsze, średnio przejmując się globalnym ociepleniem i ochroną środowiska.
W temacie planowanej kiedyś przez rząd „rewolucji elektrycznej” niewiele się dzieje.
Cały czas ponad 50% aut we flotach to samochody z silnikami Diesla, których co prawda ubywa, ale w tempie raczej żółwim. Aut z silnikami benzynowymi z kolei przybywa za wolno. Cieszą się one zainteresowaniem klientów indywidualnych, a widać to szczególnie w salonach aut używanych firm z sektora Car Fleet Management (CFM), gdzie auta z takimi silnikami idą jak przysłowiowa woda.
Jeśli chodzi o rynek samochodów ekologicznych (hybrydy, hybrydy plug – in i auta w pełni elektryczne) też nie widać euforii. Co prawda wzrost ich zakupów się podwoił, procentowo wygląda to super, ale liczbowo raczej dramatycznie. To oczywisty skutek braku zachęt ze strony rządu, braku infrastruktury do ładowania, zaporowych cen takich aut etc etc.

Czyli do nomen omen „nowoczesnej floty” cały czas bardzo nam daleka i droga do niej nadzwyczaj kręta. Jeśli do tego dodamy zwiększającą się rok do roku emisję dwutlenku węgla nowo zakupionych samochodów osobowych przez firmy flotowe, to entuzjazm nieco słabnie i pojawia się refleksja co do naszej przyszłości ekologicznej i czystego powietrza , szczególnie w aglomeracjach. Tym bardziej, że nasz upór w promowaniu węgla jest kompletnie niezrozumiały. Wszak większość węgla importujemy z Rosji... Brakuje nam strategicznego planowania, odwagi politycznej, żeby wreszcie inwestować w „zieloną energię”. Oczywiście to inwestycja długofalowa, której skutki będą widoczne dopiero w dalszej perspektywie. Mamy na świecie wiele przykładów myślenia strategicznego nie tylko tu i teraz, ale w dalszej przyszłości, ekologicznego czyli zielonej energii.

Będąc ostatnio w Dubaju byłem pod olbrzymim wrażeniem, jak ten region świata inwestuje w nowoczesne technologie i „zieloną energię”. Zjednoczone Emiraty Arabskie leżące na złożach ropy inwestują olbrzymie pieniądze w fotowoltaikę. Pod Dubajem na obszarze 24 km kw. powstaje elektrownia, gdzie wykorzystanie luster i wiązek odbitych i następnie skupianych promieni słonecznych powoduje ruch turbin i wytwarzanie prądu. Wygląda to kosmicznie... Jedna taka elektrownia to 30% całego zapotrzebowania Dubaju na energię elektryczną. Szejkowie nie upierają się przy ropie jako głównym źródle energii w emiratach. Oni ją tylko eksportują, a u siebie szukają innych rozwiązań (nie dotyczy to Dubaju gdzie złoża ropy wyczerpały się). Nie trudno wysnuć tu „analogię” do Polski i naszego trzymania się kurczowo węgla, zresztą - jak wspomniałem - głównie importowanego z Rosji.

W tym rejonie świata gdzie leży Dubaj i pozostałe 6 emiratów stawia się na nowoczesne technologie mimo, że cena litra benzyny nie przekracza tam w przeliczeniu na naszą walutę 2 złotych. Promuje się tam auta elektryczne i to jest przyszłość krajów arabskich leżących na złożach ropy.

W Dubaju starają się przyciągać inwestorów, planują zwiększyć przywileje dla tzw. rezydentów, których jest około 80% ludności (20% to rdzenni emiratczycy) i ułatwiać im osiedlanie się. Szybko reaguje się tam na zmieniającą się rzeczywistość. Spadające w związku z pandemią ceny domów i mieszkań przyspieszają prace nad wszelkimi ułatwieniami. Bo turystyka i przychody z niej to jedno, a nowoczesne technologie , inwestycje zagraniczne, nowoczesna infrastruktura to wyzwania, z którymi rządzący tam radzą sobie znakomicie.

Jedyne podobieństwo między nami, a Emiratami i Dubajem jest takie, że lotnisko w Dubaju jako jedno z dwóch dużych lotnisk na świecie ma tylko dwa pasy startowe (drugie to Heathrow w Londynie). Lotnisko Chopina w Warszawie co prawda też ma dwie drogi startowe, tyle że obsługuje mniej niż 20% ruchu w porównaniu do Dubaju (przed pandemią 100 mln pasażerów) czy Heathrow (80 mln pasażerów przed pandemią).

Rozglądajmy się więc po Europie i świecie, wyciągajmy wnioski i nie bójmy odważnych decyzji. Tylko w ten sposób mamy duże szanse aby dogonić kraje bardziej rozwinięte.