Nawąchać się spalin i… umrzeć
Ryszard M. Perczak
20.07.2021

Nawąchać się spalin i… umrzeć

Oglądałem kiedyś film, w którym jeden z bohaterów na łożu śmierci poprosił rodzinę aby przeniosła go do garażu i włączyła na chwilę silnik w jego ukochanym samochodzie. Chciał bowiem ostatni raz usłyszeć jego warkot i poczuć zapach dymu z rury wydechowej.

Pamiętam, gdy w roku 2000 zbliżało się zakończenie produkcji Fiata 126p zastanawiałem się czy sobie nowego takiego auta nie kupić. Wstawiłbym je do garażu i miałbym lokatę kapitału. Gdzieś tam w podświadomości była we mnie także chęć w ten sposób ocalenia oryginalnego odgłosu pracy dwucylindrowego silniczka jaki napędzał ten model. Dziś dobrze utrzymane „maluchy” są poszukiwane przez kolekcjonerów.

Ostatnio znów zastanawiam się czy już teraz nie rozglądać się za jakimkolwiek autem z silnikiem spalinowym, obojętnie benzynowym czy dieslem. Oto bowiem Unia Europejska zapowiada ostateczne kres tego typu napędom po roku 2035. Wspomniany na początku facet żegnający się ze swoją maszyną niedługo nie będzie miał już takiej szansy z jakiej tuż przed śmiercią skorzystał. Auta na prąd ani nie wydają żadnych dźwięków ani nie produkują spalin. Jedyne co będzie z nimi w ramach ziemskiego pożegnania zrobić to pogłaskać czule blachę nadwozia.

Tak, 31 grudnia 2035 roku zjedzie z taśmy produkcyjnej ostatnie auto z napędem, który był znany od samych jego początków tj. od ok. roku 1884. Wprawdzie napęd elektryczny pojawił się mniej więcej w tym samym czasie, ale ludzkość jakoś wolała te kopcące i śmierdzące napędy niż ciche i bezemisyjne.

Do granicznej daty między erą silników spalinowych i napędów elektrycznych jest jeszcze trochę czasu, więc można się zastanawiać czy nie zachować sobie na pamiątkę jakiegoś Mercedesa czy Volvo aby potem wnukom czy prawnukom przy okazji np. świąt nie demonstrować działania silnika, który warczy i smrodzi.

Płakać po samochodach, które wciąż są jeszcze produkowane świat pewnie płakać nie będzie, ale przyszłym pokoleniom przydałby się chociażby jakiś skansen, gdzie w ramach grup rekonstrukcyjnych demonstrowano by jazdę samochodem, którego silnik zasila benzyna lub olej napędowy, a z rury leci dym. 14 lat minie jak z bata strzelił, więc chyba już czas żeby się do tego zacząć przygotowywać.