07.06.2024

Japońscy giganci połączyli wysiłki – celem nowa generacja silników spalinowych

Perspektywy dla dalszego rozwoju motoryzacji nie wyglądają zbyt wesoło. Mnożą się problemy z normami emisji spalin, elektromobilnością, spadają wartości rezydualne aut zeroemisyjnych etc.
Ale jak to w życiu bywa, zawsze gdzieś pojawi się iskierka nadziei i wyjdzie na to, że może nie jest aż tak źle i znajdzie się antidotum na zawirowania na rynku aut elektrycznych czy wzrost kosztów zakupu aut spalinowych „dzięki” nowym normom emisji.

 

Okazuje się bowiem, że są na świecie takie kraje, gdzie konkurenci mogą ze sobą się porozumieć w szczytnym celu, a nie jak to wcześniej bywało np. w Niemczech, kartel powstał w mniej szczytnych celach, a mianowicie oszustwa w podawaniu danych technicznych aut.

Takim krajem okazała się Japonia, gdzie trzy koncerny samochodowe: Toyota, Subaru i Mazda porozumiały się w sprawie rozwoju wspólnych badan nad nowa generacją silników spalinowych. Cel - dochodzenie do neutralności węglowej. Ciekawy jest przy tym fakt, że te trzy japońskie firmy specjalizują się w budowie zupełnie innych jednostek napędowych; Toyota to typowa czterocylindrowa jednostka wysokiej mocy; Subaru - silnik typu „bokser”, a Mazda znana jest ze swej wierności i umiłowania do silników Wankla.

Głównym celem tego ciekawego projektu jest skonstruowanie nowej generacji silników spalinowych, o większej mocy i wydajności, o kompaktowych rozmiarach, a więc lekkich, mniejszych i bardziej ekonomicznych.

Badania już są prowadzone w warunkach ekstremalnych, wykorzystując rożne paliwa, w tym ciekły wodór i biopaliwa oraz syntetyki, czyli neutralne węglowo benzyny.

Rysują się zatem interesujące perspektywy szybszego odejścia od ropy i przechodzenia na paliwa alternatywne (paliwa syntetyczne, biopaliwa czy wodór). Być może pozwoli to na mniej rewolucyjne przejście od ropy do prądu. Koszt tej operacji rozłoży się w czasie i na pewno będzie mniej bolesny. Zawsze zresztą więcej zysku przynosi metoda ewolucyjna, w przeciwieństwie do tej rewolucyjnej.

Okazuje się także, iż mimo twardych reguł rynkowych, wyścigu o palmę pierwszeństwa, można znaleźć (odkładając na bok partykularne interesy) drogę do przyjaznej konkurencji, gdzie wspólne cele i aspiracje są takie, aby japoński sektor motoryzacyjny osiągnął spektakularny sukces w kwestii zrównoważonego rozwoju (nie mylić z deklaracją i programem naszego poprzedniego rządu – czyli zrównoważony rozwój „ a la polonaise”).

Myślę, że przykład Japonii powinien zainspirować i amerykańskich i europejskich producentów. Może to stanowić istotny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju motoryzacji.

Chińskich producentów w to bym nie mieszał, bo oni głownie zajmują się kopiowaniem (na ogół nieudolnym) wzorów japońskich i europejskich. Często też są bardzo zapatrzeni na USA i niech tak zostanie. Prędzej czy później ta polityka przyniesie podobne rezultaty jak w przypadku elektroniki, odzieży i innych produktów. I nawet odgórny nakaz sekretarza partii nie zmieni mentalności i stworzenia czegoś na wzór japoński. Wiadomym jest na czym polega chiński „wolny” rynek.
Zatem czekajmy z zainteresowaniem na rozwój japońskiego projektu Toyota-Subaru-Mazda. Wnosi on powiew optymizmu i nadziei, że zdrowy rozsadek zwycięży.