Filmuj i jedź
Ryszard M. Perczak
02.08.2021

Filmuj i jedź

Jadę sobie niedawno autostradą A2 i widzę, że jadący przede mną coraz bardziej zwalniają. W pewnym momencie było już jasne, że coś się z przodu dzieje, bo ruch praktycznie zamarł. Podobnie jak setki aut przede mną i za mną zaczynam pełznąć co rusz się zatrzymując. Trwało to dobre pół godziny nim sprawa się wyjaśniła. Ja domyśliłem się tego wcześniej, zresztą potwierdzenie moim przypuszczeń znalazłem w telefonie.

Otóż na pasie w drugą stronę doszło do zderzenia trzech samochodów. Po tamtej stronie ruch odbywał się tylko jednym pasem. Natychmiast utworzył się zator. Tymczasem choć na drodze w moim kierunku nic się nie działo ruch także mocno zwolnił, a chwilami nawet zupełnie ustawał.

Powód był oczywisty: prawie każdy przejeżdżający chciał zobaczyć co się stało, a wielu jeszcze utrwalało całe zdarzenie telefonem. Ponieważ wypadek miał miejsce po lewej stronie, od strony kierowcy, więc w filmowanie byli zaangażowani głównie oni. Skutek tego opisałem wcześniej. Jeszcze zanim sam dotarłem do miejsca wypadku to już na Facebooku można było obejrzeć filmowe relacje tych co przejeżdżali tam kilka minut wcześniej niż ja. Zanim dojechały policja, straż pożarna i pogotowie świat mógł praktycznie z każdej strony zobaczyć co się tam stało. Właściwie policja nie musiała niczego opisywać, bo wszystko zostało zarejestrowane przez przejeżdżających obok miejsca zdarzenia.

Zastanawiam się czy w związku z tym np. do programu zajęć praktycznych kursów na prawo jazdy obok tego jak zmierzyć poziom oleju w silniku czy jak wymienić koło nie wprowadzić krótkiego szkolenia z zakresu operowania telefonem komórkowym i jednoczesnego kierowania autem? Zresztą na co komu wiedza o budowie silnika czy jak skorzystać z podnośnika. Lepiej będzie, gdy kandydat/ka na szofera nauczy się na kursie jak jedną ręką trzymać kierownicę a drugą filmować lub przynajmniej robić zdjęcia tego co ciekawego dzieje się przy drodze.

Mówiąc jednak poważnie to opisane wyżej zjawisko jest już prawie plagą. Skutkiem takich zachowań w najlepszym wypadku jest spowolnienia ruchu, ale przecież jakże często dochodzi w takich sytuacjach do zderzeń, najechań itd. Przyczyną jest naturalnie rozproszenie uwagi.
Kiedy rozmawiałem o tym z różnymi kierowcami wszyscy byli przeciwni takim zachowaniom, a jednak co rusz ich doświadczamy. Oznacza to, że jak to w życiu, co innego mówimy a dokładnie odwrotnie postępujemy.