Branżowa szklanka jednak do połowy pełna
Leszek Pomorski
28.09.2021

Branżowa szklanka jednak do połowy pełna

Opublikowane ostatnio dane odnośnie sprzedaży nowych aut w Polsce i jej struktury nie rzucają na kolana. Z jednej strony w lipcu sprzedano o ponad 8% mniej aut niż w w lipcu przed rokiem, z drugiej sprzedaż (liczba zarejestrowanych aut) od początku roku 2021 jest większa o ponad 22% w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego. Nie wiadomo jak będzie dalej z uwagi na ograniczoną dostępność nowych aut.


Jak do tej pory 75% nowych samochodów kupują firmy, trend ten ustabilizował się od ładnych kilku lat. Samochody są też coraz lepiej wyposażane, nawet te z segmentu B czy C.

Spadek sprzedaży aut z silnikiem Diesla nie powinien dziwić, może jedynie że postępuje zbyt wolno, ale to wina braku regulacji o strefach tzw. zero emisji, które obowiązują lub szybko zaczną obowiązywać w Europie. U nas ten projekt wylądował w szufladzie i to chyba dość głęboko.

Jeśli chodzi o auta elektryczna to procentowe wzrosty są oszałamiające, ale nie mamy szans na dynamiczny wzrost, bo brak strategii, stabilnych zachęt i kompleksowego rozwoju. Przypomina to promocje fotowoltaiki. Propagowano i namawiano żeby w nią inwestować, po czym jak zorientowano się, że sieć ma kilkadziesiąt lat i nie wytrzyma obrotu energii ze źródeł odnawialnych, to szybko zrezygnowano z dopłat. Teraz oprócz paneli trzeba mieć magazyn energii, który - na marginesie - kosztuje więcej niż panele; dopiero wtedy ewentualnie można ubiegać się o dofinansowanie.

Niestety, powstają coraz to nowe pomysły, ale nie idą za tym żadne decyzje strategiczne, wizjonerskie na lata do przodu. U nas niestety obowiązuje myślenie krótkowzroczne, tu i teraz, a co potem to „się zobaczy” (vide struktura do ładowania aut elektrycznych).

Oderwijmy się na chwilę od problemów krajowych

Ostatnio przebywałem na południu Francji. W tym kraju auta z silnikiem Diesla były nadzwyczaj popularne i z uwagi na fiskalne ulgi stanowiły ponad 75% flot firmowych. Teraz diesle w szybkim tempie znikają z tamtejszych ulic i dróg. Zachęty i świadomość społeczna jest tu bardzo duża. Francja jako jeden z nielicznych krajów praktycznie w całości bazuje na energii jądrowej i w związku z tym nie występuje tu kompletnie problem opłat do emisji CO 2. Trzy czynniki: świadomość społeczna, zachęty i bardzo dobra infrastruktura punktów ładowania to przyczyna dość szybkiego przechodzenia tam na samochody elektryczne czy hybrydy plug in.

Znakiem czasu mogą być moje obserwacje z Monaco, a konkretnie z Monte Carlo. Otóż pełno tam najbardziej wyszukanych marek luksusowych limuzyn, ale prawie każdy z mieszkańców Monaco ma w swoim garażu także male auto elektryczne.

Wracając do naszych rodzinnych problemów, a konkretnie do firm flotowych (Car Fleet Management, CFM), to chyba już kres ich pewnej zapaści w całej Europie i na świecie, spowodowanej kryzysem na rynku aut używanych, który zaczął się 4 lata temu w USA i potem dotarł do Wielkiej Brytanii. Była ona rezultatem połączenia olbrzymiej oferty dwuletnich leasingów oferowanych przez firmy i dilerów przy jednocześnie dużej podaży i zniżkach na nowe auta. To zderzenie, również w Europie kontynentalnej, spowodowało problemy w tzw. remarketingu czyli sprzedaży aut poleasingowych (u nas w Polsce połączony dodatkowo z wstrzymaniem realizacji w latach 2016-2017 już zatwierdzonych przez rząd przepisów i ustaw ograniczających import starych aut do Polski).

Sytuacja teraz się odwróciła – teraz brakuje dobrych aut używanych, a komisy i salony świecą pustkami. Full service leasing, jak wiele innych produktów, cechuje się sezonowością i cyklicznością - po okresie prosperity mieliśmy okres trudniejszy związany z zawiązywaniem rezerw na tzw. wartości rezydualne. Jest to produkt i proces dość kompleksowy i wymagający bardziej pogłębionych analiz.

Branża CFM odbudowuje się więc po kilku latach stagnacji i wchodzi na ścieżkę wzrostu. Jest nowoczesna, potrzebna i będzie się rozwijać. Oczywiście należy wyciągnąć wnioski z przeszłości i w większym stopniu dzielić się ryzykiem. Zresztą świadomość klientów jest już znacznie większa niż 10 – 15 lat temu, kiedy CFM jeszcze raczkował (przynajmniej w Polsce) i trudniej było uzyskać efekt tzw. ekonomii skali.

A zatem nawiązując do popularnego porzekadła – branżowa szklanka jest już do polowy pełna.