Autostrady nie są potrzebne
Ryszard M. Perczak
05.07.2021

Autostrady nie są potrzebne

Wychowywany w czasach PRL-u długo nie miałem pojęcia jak wygląda prawdziwa autostrada. Raz tato mnie przewiózł fragmentem dzisiejszej A4 gdzieś między Wrocławiem a Legnicą i byliśmy wtedy jednym z niewielu aut poruszających się na tej drodze. Do dziś pamiętam ten moment kiedy na liczniku naszego samochodu wskazówka przekroczyła liczbę 100. Moje wyobrażenie o autostradzie przez lata było więc takie, że jest to droga, po której można pędzić bez opamiętania.

Dziś autostrad mamy już znacznie więcej, ale „A-czwórka” na wspomnianym odcinku sprzed lat chyba niewiele się zmieniła. Tyle, że tłok na niej tak duży, że ani wyprzedzać ani tym szybciej niż przed laty pojechać się tam nie da.

W późniejszych latach naoglądałem się autostrad na świecie i dziecinny obraz jaki jest to rodzaj drogi zaczął się zmieniać. Mam jednak wrażenie, jeżdżąc często chociażby A2 do Warszawy, że wielu kierowców myśli o niej tak, jak ja dziesiątki lat temu. Kiedyś wiozłem na Okęcie zaprzyjaźnionego Niemca a on co rusz patrząc co się wokół dzieje co rusz wzdychał „Oh mein Gott”. Jego strach był skutkiem tego, że ledwo zaczęliśmy się rozpędzać trzeba było hamować, bo jakiś tir wyprzedzał innego tira. Na dodatek jadąc z autostradową prędkością dla wielu jesteś zawalidrogą i nawet podczas wyprzedzania zaraz masz na plecach jeszcze szybszych, którzy z niecierpliwości popędzają cię błyskając światłami.

Zapowiadane od lat poszerzenie o kolejny pas A2 między Łodzią a Warszawą jest wciąż w planach. Strach pomyśleć co będzie się działo, gdy na ten odcinek wyjadą drogowcy przygotowujący jego poszerzenie. Prawdę powiedziawszy nie spodziewam się tego prędko, bo w realizację tych zapowiedzi już po prostu nie wierzę. Podobnie, jak trudno mi się cieszyć kiedy słyszę, że zostaną u nas zlikwidowane bramki opłat za przejazd autostradą. Sezon letni w pełni a na A1, A2 i A4 tradycyjnie tworzą się korki. Jedynie na co stać tych co o tym decydują to kilkugodzinne amnestie zwalniające z jakichkolwiek opłat, pozwalające doraźnie rozwiązywać problem.

Podsumowując, myślę, że tak naprawdę prawdziwe autostrady nie są nam w Polsce potrzebne. Są z nimi bowiem same kłopoty. Wypadków na nich wyjątkowo dużo, szczególnie na A4 między Opolem, a granicą z Niemcami, korki z powodu archaicznego systemu poboru opłat od lat wyznaczają rozpoczęcie i zakończenie każdego sezonu urlopowego, a jazda szybka nie zawsze jest możliwa, bo o tempie jazdy decydują ciężarówki.

P.S. Przed tygodniem pisałem o wyczynie Sobiesława Zasady informując, że mistrz ukończył tegoroczny Rajd Safari. W rzeczywistości nie dojechał do mety, bo 3 kilometry przed finiszem uszkodzono mu auto. Nie zmienia to faktu, że pan Sobiesław pokazał na czym polega młodość ducha. Jak setki kibicujących mu wydawało mi się, ze tak blisko celu nie mogło się już zdarzyć nic złego…